Na Antarktydzie oderwała się część Lodu Szelfowego Wilkinsa. Liczący 41 kilometrów długości oraz 2,5 kilometra szerokości fragment Lodu Szelfowego Wilkinsa oderwał się 28 lutego od antarktycznego lądolodu – podał amerykański Państwowy Ośrodek Danych o Śniegu i Lodzie (NSIDC) w Boulder w stanie Kolorado.

Antarctica’s Wilkins Ice Shelf
fot. AFP

W 1993 roku prof. David Vaughan z BAS (Brytyjskiego Centrum Badań Antarktydy) przewidywał, że jeśli klimat wciąż będzie się ocieplał, północny fragment szelfu może oderwać się od niego w ciągu najbliższych 30 lat. Jednak jak widać stało się to dwa razy szybciej.

– Sposób, w jaki obecnie dochodzi do zmniejszania się powierzchni lodu, sugeruje, że nie mamy do czynienia z normalnym formowaniem się gór lodowych – mówi prof. David Vaughan. On i jego koledzy uważają, że przyczyną zauważalnych zmian jest globalne ocieplenie.

Teraz już tylko wąski pasek lodu utrzymuję pozostałe kilka tysięcy kilometrów lodu, nie pozwalając na rozpad szelfu. Oderwaniem się zagrożony jest obszar porównywalny wielkością do amerykańskiego stanu Connecticut czy polskiego województwa małopolskiego.

Jednak dopóki lód unosi się na wodzie, dopóty nie grozi podniesienie się poziomu wód w oceanach – Uspokaja prof. David Vaughan. Nie oznacza to jednak, że nie będzie żadnych tego konsekwencji.

Z końcem lutego na Antarktydzie kończy się lato. A to czas, w którym najczęściej dochodzi do odrywania się lodowych brył. – Na ten sezon to koniec tego niezwykłego zjawiska – komentuje amerykański geolog. – Kiedy znowu przyjdzie styczeń będziemy obserwować, czy rozpad szelfu Wilkinsa będzie postępować.

Źródło: Rzeczpospolita, Onet

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Buzz

Członkowie sekty, którzy zabarykadowali się w jaskiniach w środkowej Rosji, by ukryć się przed końcem świata, ostrzelali milicjantów – poinformował dziennik “Kommiersant”.

W listopadzie ubiegłego roku 33 osoby, w tym czworo dzieci, zabarykadowały się w pieczarze nieopodal wsi Poganówka w regionie Penzy. Mówili, że są wyznawcami “prawdziwego prawosławia” i według tego co powiedział ich prorok Piotr apokalipsa nastąpi 28 maja 2008 roku, a przeżyją ją tylko ci, którzy ukryją się pod ziemią w okolicach Poganówki.

Funkcjonariusze przyjechali pomóc członkom sekty, bo twierdzili oni, że woda z roztopów podmywa ściany pieczary i obawiają się zasypania żywcem pod ziemią. Zostali jednak ostrzelani. Żaden milicjant nie odniósł w tej strzelaninie obrażeń – zapewnił gazetę rzecznik rosyjskiego MSW.

Sekta grozi wysadzeniem się w powietrze jeżeli ktoś spróbuje wyprowadzić, któregoś z jej członków siłą. Miejscowa prokuratura jest bezradna – Nie wiemy, co robić. Obiecali, że na powierzchnię wyjdą najwcześniej w maju. Ale dzieci tak długo nie wytrzymają – mówi prokurator Alewtyna Wołoczkowa.

Ekspert do spraw sekt Aleksander Dworkin ostrzega, że członkowie sekty posłuchają tylko swojego proroka Piotra, który zmanipulował ich, izolując w zapadłej wsi, daleko od otoczenia.

Piotr nie zszedł pod ziemię wraz ze swoimi wiernymi, w momencie gdy przyszli po niego milicjanci śpiewał religijne pieśni i czytał napisaną przez siebie książkę „Siedem głów, dziesięć rogów Rosji”. “Prorok” został skierowany na badania psychiatryczne.

Źródło: Wirtualna Polska, Rzeczpospolita

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Buzz

Czerwony deszcz spadł w niektórych bułgarskich miastach na wschodzie i południu kraju, a w wysokich regionach górskich spadł czerwony śnieg – poinformowała agencja informacyjna Fokus.

W Warnie nad Morzem Czarnym czerwona ulewa trwała 10 minut. W Smoliane na południu kraju czerwono-brunatny deszcz był tak gęsty, że kierowcy nie mogli prowadzić w czasie gdy padało, a ulice pokryły się zabarwionym błotem.

Według meteorologów przyczyną niezwykłego zjawiska był kurz z czerwonych piasków saharskich, nawiany przez wiatry wiejące w górnych warstwach atmosfery nad Bułgarią.

Źródło: Wirtualna Polska

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Buzz

Norwedzy zbudowali podziemny bank nasion, jest to podziemny bunkier zwany “Skarbcem Zagłady”, którego zadaniem będzie ochrona zapasów żywności, w razie wybuchu konfliktu nuklearnego, zmian klimatycznych lub klęski żywiołowej. Inwestycji kosztowała 6,2 mln euro i jest w stanie pomieścić nawet 4,5 mln nasion.

Skarbiec Dnia Ostatecznego

Podziemną “Arkę Noego” wybudowano we wnętrzu granitowej góry na norweskiej wyspie Spitsbergen, wchodzącej w skład archipelagu Svalbard, niedaleko bieguna północnego. Schron posiada trzy komory, każda o głębokości 20 metrów, 10 metrów szerokości i 6 metrów wysokości. W pomieszczeniach stale utrzymywana jest temperatura -18 stopni Celsjusza, którą utrzymuję automatyczny system monitoringu, czuwa on też nad bezpieczeństwem całego kompleksu. – Nie mogę sobie wyobrazić niczego, co mogłoby zagrozić naszemu skarbcowi – powiedział podczas otwarcia Cary Fowler, prezes organizacji zarządzającej spitsbergeńską skrytką.

Oficjalne otwarcie odbyło się 26 lutego 2008 roku, wśród uczestników znaleźli się m.in. przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso oraz dyrektor generalny ONZ do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO, które było jednym z inicjatorów przedsięwzięcia) Jacques Diouf. Zaproszona została również laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2004 r. Wangari Maathai z Kenii, walcząca z dewastacją lasów afrykańskich.

Jako pierwsze w banku zostały umieszczone różne odmiany ryżu uprawianego w 104 krajach, w podziemiach mroźnej wyspy mają szanse na przetrwanie setek lat, chronione nawet przed globalnym konfliktem nuklearnym, zmianami klimatycznymi lub innymi kataklizmami, niekoniecznie będącymi dziełem człowieka. Następne w kolejce czekają ziarna grochu z Nigerii i kukurydzy z Meksyku, potem do Skarbca powędrują rośliny uprawne z całego Świata.

Eksperci są zdania, że już wkrótce zawartość skarbca może stać się cenniejsze od złota, ponieważ z roku na rok tracimy coraz więcej odmian i gatunków roślin. W ciągu ostatnich stu lat bezpowrotnie straciliśmy 80 proc. odmian kukurydzy, a farmerzy z USA pozbyli się 94 proc. odmian grochu. Zmniejsza się różnorodność upraw, oszacowano, że zginęło już 75 proc. wszystkich roślin hodowlanych. Jednorodność upraw niesie za sobą ogromne ryzyko, gdyż w przypadku pojawienia się nowego pasożyta, grzyba, bakterii lub wirusa, może w bardzo krótkim czasie je wszystkie zniszczyć. Podobny wpływ mają stałe zmiany klimatu, różnorodność upraw jest pewnego rodzaju zabezpieczeniem, które gwarantuję, że część roślin przetrwa zmiany.

Na Świecie istnieje już 1 400 banków nasion. Jednak większość z nich wybudowano w krajach o niestabilnej sytuacji politycznej i w rejonach gdzie trudno zapewnić odpowiednie warunki przechowywania. Na przykład w 2006 roku, podczas ataku tajfunu został zalany bank nasion na Filipinach, a działania wojenne w Iraku i Afganistanie przyczyniły się do dewastacji kolejnych zapasów ziaren.

Budowę Globalnego Skarbca rozpoczęto w 2006 roku, “wgryzając” się w głąb granitowej góry na głębokość około 150 metrów, dodatkowo wszystko zostało wzmocnione ogromną ilością zbrojonego betonu i wieloma stalowymi drzwiami. Na tym poziomie stale utrzymuję się niska temperatura, co jest zawdzięczane wiecznej zmarzlinie, w której znajdują się pomieszczenia banku. W takich warunkach może być przechowywane blisko 4,5 mln nasion.

Znaczna część inwestycji została sfinansowana przez prywatne instytucję, w tym fundację Billa Gatesa.

Źródło: Wirtualna Polska

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Twitter
  • Śledzik
  • Google Buzz