Podróż w czasie czy wielki wybuch?
Maj 27, 2008
W nocy z 14 na 15 maja miał zostać uruchomiony największy na świecie akcelerator cząsteczek elementarnych: Large Hadron Collider (LHC). Jednak na razie start akceleratora przesunięto na początek lipca. Akcelerator ten ma umożliwić naukowcom poznanie zagadek wszechświata, a nawet podróże w czasie – takiego zdania są rosyjscy matematycy Irina Arefiewa i Igor Wołowicz.

Od momentu publikacji prac Alberta Einsteina wiemy, że z czasem mogą dziać się różne dziwne rzeczy. Pod wpływem ruchu czy grawitacji może on zwalniać lub przyspieszać, a przestrzeń się deformuje. Te zjawiska są dla nas już tak pospolite, że system GPS bierze je pod uwagę przy wyznaczaniu pozycji. Natomiast cofanie się w czasie ma w tej chwili status fenomenu, którego teoria nie wyklucza, ale eksperymentalnie nie udało się go potwierdzić.
Z podróżami w czasie związane jest pojęcie wormhola, czyli tunelu czasoprzestrzennego, które wymyślił 80 lat temu niemiecki matematyk Hermann Weyl (choć sama nazwa pojawiła się dużo później). To hipotetyczna “droga na skróty” przez czas i przestrzeń. Uczony stwierdził, że jeżeli continuum czasoprzestrzenne się zakrzywia, to mogą istnieć tunele, które łączą jego odległe punkty, czyli przyszłość z przeszłością i na odwrót. Takich skrótów nie udało się jednak dotąd odkryć. Arefiewa i Wołowicz twierdzą, że wormhole można utworzyć, a LHC będzie pierwszym odpowiednim do tego celu narzędziem.
Large Hadron Collider, czyli wielki zderzacz hadronów, to potężna konstrukcja. Jej głównym elementem jest tunel w kształcie pierścienia o obwodzie przeszło 26 km, zakopany od 50 do 170 metrów pod ziemią. Oprócz tego naukowcy z CERN gdzie powstał pierwszy internet, zbudowali drugi specjalnie na potrzeby eksperymentu. Siecią optyczną połączono 55 tys. serwerów na całym świecie. Najlepsze routery i brak styczności z zaczopowanym internetem nr 1 pozwoliły pobić jego prędkość 10 tysięcy razy. Aż taka potrzebna jest, by przejąć dane z nowego akceleratora cząsteczek.
To, że LHC jest największym akceleratorem na świecie, wiąże się z kolejnym “naj”: energia wyzwolona podczas zderzenia paru protonów, rozpędzonych w przeciwnych kierunkach, osiągnie w nim wartość 14 teraelektronowoltów. To siedem razy więcej niż w najpotężniejszym dziś akceleratorze amerykańskim Tewatronie. Dwoje rosyjskich matematyków uważa, że taka mikroeksplozja będzie w stanie poszarpać czasoprzestrzeń i stworzyć w niej niespotykane dotąd fenomeny.
Ale nie wszyscy się cieszą. Grupa specjalistów straszy, że eksperymenty, które chcą przeprowadzać konstruktorzy akceleratora, mogą skończyć się tragicznie. Badacze będą zderzać ze sobą protony z taką siłą, która może poszarpać czasoprzestrzeń. Ale może też dać początek reakcji cieplnej, która – jak ostrzegają niektórzy specjaliści i to całkiem na poważnie – może zniszczyć całą planetę. Walter F. Wagner i Luis Sancho poszli nawet do sądu – chcą, by zakazał on naukowcom przeprowadzania takich eksperymentów.
Negatywnych scenariuszy jest wiele, najbardziej prawdopodobnym z nich jest awaria w wyniku której powstanie wielka czarna dziura, która następnie wchłonie wszystko lub stanie się portalem do alternatywnej rzeczywistości. Naukowcy przekonują jednak, że są to tylko odległe spekulacje, a akcelerator, który zbudowali jest zupełnie bezpieczny i nie ma żadnych powodów do obaw.
Źródło: Dziennik.pl